Książka pt. “Mala M.” autorstwa Pauliny Świst i Lilki Płonki. O czym jest?

Paulina Świst i na dodatek Lilka Płonka to tak niesamowity i wybuchowy kobiecy duet pisarski może być sporą gwarancją emocjonującej lektury, która zasłużyła sobie na miano jednego z wielu najgorętszych romansów, czyli “Mala M.“. Z reguły w tego typu powieściach pojawiają się kobiety bez skazy, które będą funkcjonować jako obiekt westchnień wszystkich mężczyzn, którzy tylko znajdą się w ich pobliżu, a one same są niziutkimi, lśniącymi klejnotami, nieświadomymi swojej urody, skromnie idącymi przez życie, aż trafią na tego, który nauczy je kochać.

Kim jest główna bohaterka tej książki?

Takiej kobiety nie znajdziemy w książce Pauliny Świst i Lilki Płonki “Mala M.“. To skrót od imienia Malwina, którego bohaterka nie znosi. Do tego zalicza się nazwisko Mączka, z którym nie jest jej po drodze, więc każdej osobie przedstawia się swoim pseudonimem, czasem stwierdzając, że matka jej nie lubiła. Mimo, że jest już po dwudziestce, nadal jest singielką, która do tej pory spotkała się z negatywnie nastawionymi mężczyznami. Ma niekonwencjonalny czas pracy, ponieważ projektuje adresy książek na zlecenie. Jej sposób bycia czasem irytuje, czasem zadziwia, bawi, bo mimo dojrzałego już wieku, myśli i zachowuje się jak nastolatka.

Jak jest tutaj prowadzona narracja?

Autorki doskonale oddały to w stylu opowiadania, w której bohaterka posługuje się językiem potocznym, pełnym dziecięcego slangu, zwracając się bezpośrednio do czytelnika, jakby była blisko niego i zwierzając się z rozterek ex. Malwina nie jest grzeczną dziewczynką, ale kobietą świadomą swojej atrakcyjności seksualnej, którą wykorzystuje z premedytacją. Bardzo lubi piwo, głośną muzykę, imprezy i programowy seks, ale dobiera sobie też odpowiednich partnerów. Poprzedni mężczyźni, z którymi próbowała się związać wydawali się interesujący, mieli swoje tematy do pisania, byli inteligentni, ale ich urok rozwiewał się zaraz po bliższym poznaniu.

Co stanowi punkt zwrotny tej powieści?


Żaden z nich nie pozostał w jej pamięci trwale. I jak to w życiu zdarza się, wszystko tam jest, aż w końcu trafia na oryginał. Stało się to na imprezie u kumpla Malwiny, Zuzy, uznanego prawnika. Tam poznała boga seksu, który zawładnął jej ciałem-umysłem tak, że nie mogła zapomnieć o swoim futrzanym przyjacielu. Budząc się następnego ranka, pamięta w zasadzie niesamowity, satysfakcjonujący seks z jakimś niebieskookim wielkoludem. Tę teraźniejszość poznajemy stopniowo, gdyż fragmenty tamtego wieczoru rozpoczynają tę fabułę od prologu.